Internet i Komputery

Według krążącej po sieci opinii, niezabezpieczony komputer połączony do sieci w kilka sekund po tym zostaje zainfekowany przez pierwszego wirusa, kolejne to już kwestia czasu. Co więc zrobić, by nasz komputer pozostał „zdrowy”? Otóż jak to mówią, antywirus i firewall to minimum absolutne. Czemu minimum, a nie optimum? Bowiem istnieje wiele innych narzędzi, które specjalizują się wykrywaniu i neutralizowaniu konkretnych niepożądanych programów, czy aplikacji. Zacznijmy może od tego co daje nam firewall. Firewall to w dosłownym tłumaczeniu „zapora ogniowa”, chroni ona nasz komputer w czasie rzeczywistym przed wszelkimi trojanami, robakami, czy wirusami. Aplikacja ta (która często jest dołączana do samego programu antywirusowego) bada ruch sieciowy, aktywność aplikacji i na podstawie tych danych wykrywa wszelkie zagrożenia. Firewall nie koniecznie musi neutralizować te zagrożenia, raczej je „odbija” i nie pozwala zagnieździć się wszelkim „świństwom” w systemie. Program antywirusowy, służy do neutralizacji i usuwania wszelkich robaków, wirusów, czy trojanów zagnieżdżonych w systemie. Zwykle służy do skanowania plików i katalogów, w których szuka wszelkich zagrożeń. Dzięki aktualizacjom, które są wypuszczane średnio raz na dwa, czy trzy dni, antywirus „pozostaje na bieżąco” i jest w stanie wykrywać i neutralizować nawet najnowsze wirusy i robaki (choć w rzeczywistości programy takie nadal nie są w stanie usunąć wszystkich krążących po sieci „świństw”).

Czas obalić mit, który dla wielu internautów, zwłaszcza tych „świeżo upieczonych”, urósł do rangi pewnej zasady i prawdy życiowej – „dobry antywirus to 100% bezpieczeństwa”. Prawda na temat tego stwierdzenia jest taka: dobry antywirus nie istnieje, a 100% bezpieczeństwa to fikcja. Wielu, gdy tylko program antywirusowy wykryje nowego robaka, czy wirusa, obwinia właśnie jego. Uważa, że to on jest dziurawy, że nie chroni jak trzeba, że należy go jak najszybciej zamienić. Prawda jest taka, że należałoby zmienić użytkownika. Program to tylko program i nie można winić go za to, że użytkownik przez swoją nieuwagę ściągnął na niego zagrożenie, którego nie potrafi zneutralizować i usunąć. Gdyby każdy internauta nabrał nawyku myślenia w trakcie surfowania po sieci, liczba zainfekowanych komputerów (które przy okazji zarażają inne) zmniejszyła by się drastycznie. Hakerzy zdają sobie sprawę z naszej nie uwagi, co dzień podrzucają nam spreparowane przez nich strony, które aplikują nam złośliwe oprogramowanie. Czy naprawdę rozsądnym jest oskarżanie o wszelkie zło wszystkich wokół? Czas wreszcie zrozumieć, że wirusy, robaki, trojany tworzą ludzie dla ludzi i to oni, często na własne życzenie, instalują je na swoich maszynach, a po fakcie zrzucają winę na zupełnie niewinny program antywirusowy. Rozsądek w sieci to nie grzech, to wymóg – pomyśl dla własnego bezpieczeństwa.

Wirusy, robaki, trojany, keyloggery – wszystko to grozi nam w sieci. O tych „świństwach” słyszał chyba każdy internauta, ale czy każdy wie co one tak naprawdę robią? Wirus, jest to złośliwe oprogramowanie, które infekuje cały system, przez co jest on niedostępny. Wirus taki powstaje głównie dla zabawy. Haker tworzy go by uprzykrzyć co nieco życie innym, wirusy zwykle poza utratą danych nie grożą niczym innym (dane, czy to poufne, czy te tradycyjne nie są wysyłane do hakera). Wirus „do życia” potrzebuje „nosiciela”, zwykle jest nim plik wykonywalny (.exe), który uruchamiany jest przez samego użytkownika. Robak, forma przez wielu niedoceniana, a mimo wszystko chyba najbardziej groźna. Bowiem robak to program, czy aplikacja, która jest w pewien sposób inteligentna. Dąży do powielania się i w szybkim tempie infekuje całą sieć. Robak jest o tyle niebezpieczny, że służy często za backdoor („tylne wejście”, które umożliwia hakerowi zdalną kontrolę naszego PC-ta). Trojan, czy też koń trojański. Jest to po prostu podstępny program, który z pozoru wydaje się być użytkowym, w rzeczywistości zaś służy do „iniekcji” (wstrzyknięcia), czy to wirusa, czy robaka. Keylogger, program, który rejestruje wszelkie naciśnięcia klawiszy klawiatury, dzięki czemu haker zdobywa informację na temat haseł i loginów do różnorakich kont.